Remanent

Najbardziej idiotyczną rzeczą, którą zauważam w codziennym życiu są zderzenia ze swoimi własnymi przeświadczeniami z przeszłości. Priorytety się zmieniają, to oczywiste ale nie przestaje mnie zaskakiwać to jak diametralnie się nie zgadzam z niektórymi przemyśleniami z kiedyś. Zacznijmy od tego, że na prawach precedensu świat przesunąć jest ciężko, ale ja jak to ja gdy widzę duże wyzwanie które mnie męczy, znajduję sobie jeszcze większe wyzwanie, ale takie które mnie potencjalnie nie męczy i w które się angażuję. W ten oto sposób przeskakuję z tematu na temat a każdy kolejny rok zaczynam z problemami o większej skali i złożoności. Prawdopodobnie bez tego podejścia i tak by tak było, ale chyba nie do tego stopnia. Mam też ciekawy problem przy którym chcę zwiększyć skalę moich działań, ale jednocześnie się kontroluję i nie biorę na siebie jeszcze więcej, bo tego nie uciągnę. Staram się zamykać poprzednie tematy, jednak ciężko się do nich zabrać gdy ma się coś większego, ciekawszego czy o większym prestiżu. W ten oto sposób zamiast zwykłej prokrastynacji można wpaść w loop zajmowania się rzeczami, które nie są istotne w danym momencie, bo są ciekawsze. To wszystko aż do momentu kiedy nagle dostaję spory drop wolnego czasu i nagle jednocześnie zajmuję się wszystkim, a w tym rzeczami, które wcześniej omijałem bo alternatywą jest nuda. W ten sposób sobie ostatnio działam i chodź nie jest to optymalne to jest niesamowite jak dobrze działa ten uwalony system. Wspominałem – zmieniły mi się priorytety, ale przecież moje ambicje, czy marzenia dalej są na swoim miejscu. Zamierzam postarać się by mieć jak największe szanse na ich zrealizowanie. Moje problemy teraz wszystkie obiegają wokół czasu i jego ilości. Niby jak zawsze, ale wszystkie inne rzeczy idą trochę w niepamięć, czego się nie spodziewałem. Zobaczymy jak się potoczą kolejne miesiące po wakacjach no bo przecież nie będzie szans na dokończenie wszystkiego jeszcze w czasie wakacji.

Siedzę teraz w Waszawskiej kawiarni Nero. Niedawno ta moja osobista strona była mocno atakowana, właściwie nawet nie wiem czemu, ale i tak teraz wreszcie posprzątałem po ostatnich atakach i poaktualizowałem rzeczy. W Warszawie też jestem nie bez powodu. Moje wakacje są zawsze intensywne i to wszystko łączy się w pewien chaos w życiu, które jednocześnie jest tak zorganizowane. O samej Wawie zrobię ranta innym razem, ale coś jest w systemie pracy na wyjazdach, że to jakoś działa u mnie lepiej. Czy to w pociągu, czy to w kawiarni mając zaledwie parę godzin jestem w stanie zrobić zaskakująco dużo, a ten work run przywraca trochę wiarę w efektywność samego siebie. Brzmi to jak korpo bullshit i pewnie tym trochę te przemyślenia są spowodowane, ale faktycznie lubię takie środowisko. 

pl_PLPolish

This is the heading

To mój osobisty numer telefonu więc nie zawsze odbiorę, natomiast generalnie w tych przedziałach czasowych jestem dostępny: Poniedziałek - Czwartek -> 15:00 - 22:00 Piątek -> 17:00-22:00